wŻycie

Zawód: copywriter – czyli moja praca

Zawód copywriter

Biorąc pod uwagę moją pracę zawodową, dodatkowe zlecenia oraz własne projekty – miesięcznie wyrzucam się z siebie około PÓŁ MILIONA znaków ze spacjami. Nie są to jednak przypadkowe litery. Układają się one w słowa, zdania i całe bloki tekstu, które razem tworzą treści na blogi, strony internetowe czy media społecznościowe. Kim jest copywriter i czy jest to praca ciekawa? Dowiecie się z tego wpisu.

To nie jest zawód, o którym wspominają dzieci, gdy pyta się je, kim chcą zostać, jak będą już duże. Oprócz ewentualnego garba i wady wzroku raczej nie można tutaj mówić o pracy niebezpiecznej. Niemniej jednak jest to na pewno coś dla osób kreatywnych, uwielbiających pisać. Nie nazwałabym siebie pisarką, bo to jednoznacznie kojarzy się z książkami. Ale mogę śmiało powiedzieć, że żyję z pisania – a to już coś!

Początek mojej przygody z copywritingiem

Zawsze uwielbiałam pisać. Język polski był jednym z moich ulubionych przedmiotów. Od najmłodszych lat pisałam opowiadania, fan fiction, prowadziłam blogi. Wtedy były to po prostu pamiętniki, a ja pisałam w moich głównie o szkole, wkurzających nauczycielach i pierwszych zauroczeniach Nawet próbowałam swoich sił w poezji, choć szło mi to marnie i nigdy nie zostałam ani fanką, ani twórczynią tego gatunku literackiego.

Może Wam się wydawać, że to nic takiego – większość dzieciaków coś tam sobie pisze do szuflady lub w internecie. Ja jednak uwielbiałam to robić i wiedziałam, że z pewnością z tej aktywności nie zrezygnuję. Marzyłam o pisaniu książek, byciu dziennikarką, a gdy blogosfera zaczęła się rozwijać, dostrzegłam w tym swoją szansę na rozwój w kierunku życia z pisania. Wtedy jeszcze o copywritingu nie mówiło się za wiele, był to termin branżowy, a praca raczej niszowa.

Także ćwiczyłam swój warsztat od dziecka. Blogów było wiele, choć przez swoją zmienną naturę często się z tym projektami żegnałam – mam nadzieję, że ten zostanie ze mną na zawsze Gdy poszłam na studia dziennikarskie (wcześniej dwa lata studiowałam filologię słowiańską), miałam nadzieję, że będę mogła podszkolić się w pisaniu dziennikarskim i marketingowym. Nie było tego dużo, ale jedne zajęcia były dla mnie szczególnie inspirujące – nazywały się bardzo pięknie: “Sztuka Pisania”.

Na tych zajęciach tworzyliśmy teksty na różne tematy i z różnych gatunków. Uwielbiałam je wcale nie dlatego, że były jakoś ściśle związane z kierunkiem studiów. Pobudzały kreatywność i pozwalały odnaleźć się w różnych stylach pisania.

Pierwsze zlecenia

Potem wyjechałam do Norwegii na studia magisterskie. Tam siedząc, również blogowałam, a ponadto postanowiłam poszukać zleceń, żeby sobie dorobić. Pisałam opisy produktów do sklepów internetowych, prowadziłam konta na Facebooku, tworzyłam teksty blogowe – i były to głównie współprace z doskoku, na chwilę. Jednak ich ogromną zaletą jest jedno – portfolio!

Teksty, które pisałam, zapisywałam w Wordzie i potem wysyłałam je do potencjalnych klientów. Wtedy znajdowałam ich głównie na jakiś stronach z ogłoszeniami czy po znajomości.

W 2016 skończyłam studia i wróciłam do Polski na dobre. Wakacje zostawiłam sobie na odpoczynek, aby jesienią rozpocząć swoją karierę zawodową. Ale zanim to nastąpiło, stało się coś niesamowitego

Firma Provident rozpoczęła casting do projektu, który miał edukować młodych ludzi na temat finansów. Znani blogerzy mieli wyłonić 3 osoby, które będą pisać teksty na temat pierwszych doświadczeń z pieniędzmi podczas wkraczania w dorosłe życie. Projekt nazywał się “Co z tym hajsem?” Zobaczyłam ogłoszenie na blogu Zajadam.pl prowadzonym przez Tomka Lacha, zgłosiłam się i… zostałam wybrana, zgadliście Przez rok pisałam kilka tekstów w miesiącu dla projektu, jednocześnie otrzymując fajne wynagrodzenie za tę pracę – bardzo dobrze wspominam ten czas, to była świetna przygoda!

Copywriter – moja ścieżka kariery

Równocześnie z blogowaniem dla Providenta rozpoczęłam moją pracę zawodową. Zatrudniłam się w dziale marketingu małej firmy. Wtedy zajmowałam się wszystkim – social mediami, pisaniem, nawet obsługą klienta. Po roku odeszłam i po małym potknięciu z nieuczciwą firmą zaczęłam pracować zdalnie już jako specjalistka do spraw marketingu.

Na tym stanowisku zajmowałam się głównie social mediami i innymi zadaniami marketingowymi – pisania nie było w ogóle, bo robiła to zatrudniona tam copywriterka. Nadal działałam dodatkowo na zlecenie i nawet udało mi się złapać kilka długoterminowych klientów. Zaczęłam też powoli zdawać sobie sprawę z tego, w jakim kierunku chcę podążać, jeżeli chodzi o moją pracę.

Kiedyś byłam przekonana, że social media bardziej mnie pociągają niż copywriting, ale zmieniłam zdanie. W social mediach podobało mi się tworzenie treści, ale inne marketingowe działania z tym związane średnio mnie ciekawiły. Mogłam publikować na Fejsie czy Insta w klimacie wizerunkowym, ale nie sprzedażowym. Ogólnie sprzedaż nie jest moją mocną stroną, dlatego wolałam się skupić na kreatywnym i twórczym procesie, który można połączyć z marketingiem w bardzo prosty sposób – i był to właśnie copywriting.

Z tamtej firmy zostałam niestety zwolniona przez redukcję etatów. Co ważne w tej historii to fakt, że pracowałam tam zdalnie. Wiecie dobrze, że uwielbiam pracę zdalną, a niestety w tamtym czasie nie udało mi się znaleźć stanowiska z tą formą zatrudnienia i wylądowałam w kolejnej firmie za biurkiem.

Znowu marketing, ale tym razem ze sporą dozą copywritingu – co mnie bardzo cieszyło. Jedyne co mi się nie podobało, to konieczność chodzenia do biura. Aż przyszedł taki dzień, że dostałam kolejną szansę na zmianę pracy. Była to super oferta, w dodatku zdalna. Polegająca na PISANIU! Jestem w tej chwili pełnoprawnym copywriterem, a właściwie content writerem. Piszę teksty, tłumaczę, poprawiam i tworzę treści. Nie mogłabym trafić lepiej.

Dla kogo praca copywritera?

Pamiętajcie, ta praca wiąże się z wielogodzinnym siedzeniem przed komputerem i pisaniem. Jeżeli nie umiecie z siebie wykrzesać tyle słów i sprawnie układać je w zdania, akapity i całe strony – ta praca szybko Was zmęczy.

Nie jest to również zawód dla ludzi z aspiracjami kierowniczymi czy menedżerskimi Ja już dawno stwierdziłam, że szczęście i sukces nie zależą od nazwy mojego stanowiska – po prostu chcę robić to, co lubię, być doceniana i godnie zarabiać. Zresztą, nie lubię zarządzania ludźmi, pracy analitycznej i dużej ilości spotkań czy maili, także wolę być niżej w hierarchii firmy i czuć się komfortowo.

Nie muszę chyba wspominać, że dar tak zwanego “lekkiego pióra” będzie zdecydowanym atutem. Jeżeli robicie błędy i nie potraficie ich potem zauważyć i poprawić lub budowanie ciekawych, angażujących tekstów nie jest Waszą mocną stroną – to nie jest zawód dla Was.

Czy w tej pracy można dobrze zarobić?

Zawsze wydawało mi się, że raczej nie, ale… to zależy. Freelancerzy, którzy sporo czasu poświęcają na pracę, z pewnością zarobią więcej niż copywriterzy zatrudnieni etatowo. Warto zainteresować się branżą IT, bo z mojego doświadczenia wynika, że tam stawki są wyższe niż w innych sektorach. Współpraca z klientami na zlecenie poza etatem to już kwestia tego, czy satysfakcjonuje Was goła pensja, czy też nie.

Da się zarobić naprawdę dobrze, ale do tego trzeba doświadczenia i znalezienia odpowiedniej oferty lub przejścia na własną działalność. W moim tekście o pracy zdalnej pisałam Wam, w jaki sposób ja pracuję – i dla mnie jest to komfortowy układ na ten moment.

Zawód: copywriter – podsumowanie

Powiem Wam coś brutalnie szczerego – jeśli chcecie żyć z pisania, to bycie copywriterem jest chyba najprostszą drogą. Do napisania książki trzeba mieć sporo samozaparcia, a rozwijanie poczytnego bloga może trwać latami. Polecam robić to w międzyczasie, tak jak ja Natomiast jeżeli macie w sobie pasję do tworzenia tekstów i robicie to dobrze, możecie się z tego utrzymywać i to na całkiem fajnym poziomie. Wasze nazwisko nie pojawi się od razu na okładce czy pod artykułem w gazecie. Będziecie je widzieć na portalach branżowych i blogach dobrze prosperujących firm. O ile oczywiście będą to publikacje z oznaczeniem autora – mi na tym aż tak nie zależy, ale tu już jest kwestia Waszego zapotrzebowania na fejm

Jeśli macie jakieś pytania – chętnie odpowiem Zleceniem też nie pogardzę. W końcu w czasach pandemii można poświęcić trochę więcej czasu na pracę, aby potem odbić z nawiązką Piszcie w komentarzach, co sądzicie!

Wpadnij na mój Instagram:

polecane posty

Leave a Reply