wŻycie

Jak przeżyć święta bez spiny?

Święta bez spiny

Na Instagramie trwa akcja “Święta bez spiny”. Ten okres w roku zawsze sprzyja refleksji na temat podejścia do pewnych tematów i naszych przekonań dotyczących tego, co trzeba i co musimy.

Wiele z tych poglądów to ograniczające przekonania, o których już pisałam na blogu. Jest tak głównie ze względu na pewne tradycje wpajane nam przez rodziców, dziadków i inne bliskie osoby od wielu lat. Media, internet, znajomi też nie milkną – dla każdego święta muszą być idealne.

Co jest synonimem tych idealnych świąt? Mieszkanie wysprzątane na błysk, stół uginający się od ilości żarcia mogącej wykarmić pół miasta, odpicowana choinka, “pokazanie się” przed sąsiadami i rodziną. Dla wielu to również cała ta otoczka – wystylizowane zdjęcia na Insta w świątecznych skarpetach, wśród pięknych dekoracji, z ekstrawaganckim kubkiem perfekcyjnie przyozdobionego bitą śmietaną kakao w ręku.

W święta każdy powinien być uśmiechnięty, cały grudzień nucić świąteczne szlagiery pod nosem i z dumą nosić obciachowe, świecące swetry. Gdy tylko nadejdzie pierwszy dzień ostatniego miesiąca w roku, termin “jesieniara” możemy z powodzeniem zastąpić… no dobra, ciężko przerobić słowo “święta” w ten sposób, ale wiecie, o co mi chodzi. Jeśli macie jakiś pomysł na bożonarodzeniową wersję jesieniary – dajcie znać w komentarzach

Sprzątanie nie uczyni Cię kimś lepszym

Choć dla wielu osób jest to nie do pomyślenia, część z nas zaczyna się zastanawiać – po co to wszystko? Nie mamy czasu na sprzątanie. Albo po prostu nam się nie chce. Gotowanie 12 potraw na świąteczny stół mija się z celem – potem spora część się marnuje, a my mamy wyrzuty sumienia, że wyrzuciliśmy coś, na co zmarnowaliśmy pieniądze i że zaśmiecamy świat. Kupowanie tandetnych, plastikowych ozdób nie jest zero waste, wspiera tylko niepotrzebny konsumpcjonizm. Spędzanie czasu z ludźmi, którzy nas tylko denerwują albo dołują to też niezbyt miła perspektywa.

Możliwe, że od lat Twoim marzeniem są święta bez spiny. To znaczy, że przede wszystkim są przestrzenią do odpoczynku, być może również refleksji nad mijającym rokiem. Że spędzamy je dokładnie tak, jak nam pasuje. Obojętnie czy przed telewizorem z ukochaną osobą, na plaży w egzotycznym kraju czy w samotności z książką i kubkiem herbaty. Że olewamy mycie okien i stanie przy garach. Być może nawet w tym roku choć raz wolelibyśmy nie odwiedzać nielubianych członków rodziny.

Potem jednak odzywa się ten mały głosik w głowie, który oznajmia, że tak nie wolno. Że to nie wypada. Co ludzie powiedzą? Rodzina będzie krytykować i jeszcze bardziej wpędzać nas w negatywny nastrój. W święta musi być… no właśnie, co musi być? Ktoś może powiedzieć, że to tradycje pielęgnowane od lat. Ja jednak zachęcam, aby spędzać święta w zgodzie ze sobą. Tradycja to coś, co MOŻNA kultywować, ale wcale nie trzeba.

Bo tak naprawdę liczy się to, jakimi jesteśmy ludźmi. Święta to taki magiczny czas w roku – można na przykład komuś pomóc. Wesprzeć akcję charytatywną karmiącą psiaki czy organizującą wigilię dla samotnych starszych ludzi. Nadmiar jedzenia oddać do jadłodzielni, dzięki czemu bardziej potrzebujący też będą mogli się posilić. Sprzątanie nie uczyni Cię kimś lepszym. Natomiast bycie kimś dobrym da Ci dużo szczęścia i satysfakcji.

Święta bez spiny - na relaksie

Święta bez spiny z rodziną

Pamiętajcie również, że więzy krwi nie determinują miłości i innych ciepłych uczuć wobec członków rodziny. Coraz częściej się o tym mówi, choć wciąż jeszcze za rzadko – nie musimy spędzać czasu z rodzicami, dziadkami czy kuzynostwem. Jeżeli ci ludzie nas krzywdzą, powinniśmy się od nich odciąć i skierować swoją energię ku osobom, które nas kochają i wspierają. Rodzinę można wybrać i mogą to być osoby, które nie są z nami spokrewnione lub spowinowacone. 

Kiedyś na Instagramie widziałam stories dotyczące tego, jak rodzina potrafi niszczyć swoich członków. Influencerka (już nie pamiętam która) zapytała swoje odbiorczynie, jakie teksty słyszą od swoich “bliskich” przy świątecznym stole. Odpowiedzi były niezwykle przytłaczające. Bezpodstawne krytykowanie i umniejszanie wartości. Komentarze będące pozorną “troską”, a tak naprawdę uderzające w najczulsze punkty. Wywoływanie poczucia winy, bodyshaming i powtarzanie stereotypów, według których o człowieku decyduje jego wygląd, waga czy stan cywilny. Obrzydliwe i niesamowicie przykre zachowanie, które nie powinny się dziać – nigdy.

Niestety, z moich obserwacji wynika, że takie sytuacje mają miejsce bardzo często. Czasem nawet mam wrażenie, że rodzin tego typu jest więcej, niż tych “normalnych”, kochających się bezwarunkowo. Co gorsza, przez mechanizmy psychologiczne ciężko nam się odciąć. Mówimy sobie, że przecież to bliskie nam osoby, że oni nas wychowali i że bez nich by nas nie było – a co za tym idzie, musimy to wszystko znosić. A to nieprawda. Dbajcie o siebie, stawiajcie granice, w razie czego – idźcie na terapię. Kluczem jest zrozumienie, że nie musicie dawać przyzwolenia na takie zachowanie. I że to Wasza decyzja, czy chcecie spędzać święta z takimi ludźmi, czy też nie.

Święta bez spiny – ale z wyboru

Oczywiście każdy może spędzać święta dokładnie tak, jak chce. Jeżeli sprzątanie i godziny spędzone w kuchni sprawiają Ci przyjemność – go for it! Możesz też kompletnie olać temat i nie zrobić absolutnie nic. Nie musisz wieszać ozdób i światełek, ale możesz wykonać lampkowe instalacje rodem z amerykańskich filmów świątecznych – jeśli chcesz. To właśnie są święta bez spiny – całkowita wolność wyboru. Nie ta pozorna, gdzie wydaje Ci się, że robisz to, bo lubisz, a tak naprawdę czujesz przymus i presję społeczną. Wsłuchaj się w swoje potrzeby i postępuj zgodnie ze swoimi przekonaniami. I pamiętaj, że one mogą się zmieniać! W jednym roku spędzisz święta przed telewizorem, innym razem spędzisz cały tydzień piekąc ciasta i lepiąc pierogi na wigilijny stół.

Nie daj sobie wmówić, że święta są tylko dla osób religijnych. Nie słuchaj bzdur o tym, że nieumyte okna to grzech. Korzystaj z wolnego czasu, spotykaj się z bliskimi, jedz wszystkie pyszne potrawy, na które masz ochotę! Tak jak wygląd jest tylko i wyłącznie Twoją sprawą, tak samo sposób na święta powinien być indywidualnym wyborem każdego z nas. Święta bez spiny, bez liczenia kalorii, bez ciągłego zamartwiania się i zmęczenia odbierającego radość z tego magicznego czasu w roku – warto co roku postawić sobie taki cel i konsekwentnie go realizować. Nawet jeżeli sposobem realizacji będzie siedzenie na kanapie i słodkie nicnierobienie.

Ja stawiam na balans pomiędzy świątecznym szałem a totalnym chilloutem. Dekoruję mieszkanie lampkami, z radością gotuję świąteczne wege potrawy, słucham świątecznych piosenek wprawiających mnie w wesoły nastrój. Jednocześnie nie myję okien, bo mi się nie chce. Sprzątam tak, jak na co dzień – bez odsuwania mebli i szorowania każdego centymetra podłogi. A może nie posprzątam w ogóle – święta i tak nie są u nas w mieszkaniu

Jaki będzie motyw przewodni tegorocznych świąt? Chciałabym odpocząć i zrelaksować się w pozytywnej atmosferze. Umiar w kupowaniu prezentów już wprowadziłam – możecie o nim przeczytać w poradniku prezentowym. Chcę zjeść wszystko, na co mam ochotę – a jednocześnie nie przejeść się do granic możliwości. Świąteczne filmy, muzyka i dekoracje dopełnią nastroju. W wolne dni chcę podsumować miniony rok i wyznaczyć cele na nadchodzące 12 miesięcy. Ale przede wszystkim będę ładować baterie i odpoczywać od pracy!

Zachęcam Was do refleksji nad tym, w jaki sposób spędzacie święta. Czy robicie to, na co macie ochotę, czy staracie się sprostać wygórowanym oczekiwaniom społeczeństwa i otaczających Was ludzi? Napiszcie, jaki jest Wasz sposób na święta bez spiny!

polecane posty

Leave a Reply