wŻycie

Kwarantanna – luźne sposoby na spędzanie czasu

Kwarantanna - co robię?

Obecnie w sieci pokutują dwa skrajnie różne podejścia do spędzania czasu na kwarantannie. Jedni starają się być turbo-produktywni i poświęcać odzyskany z przymusu czas na rozwój, naukę, rozkręcanie biznesów i doskonalenie swojego ciała. Drudzy przekonują, że brak motywacji do czegokolwiek jest normalny i że podczas lockdownu nie musimy wcale stawać się najdoskonalszą wersją siebie. Mi jest zdecydowanie bliżej do tego drugiego podejścia, aczkolwiek mam też trochę sił i chęci na ruszenie kilku tematów, które dotąd leżały odłogiem. Oto garść inspiracji specjalnie dla Was.

W tym wpisie nie chodzi o to, aby Was do czegokolwiek zachęcać. Nie chcę Wam wmawiać, że to idealny czas, aby zmienić swoje życie i zrobić dosłownie wszystko, na co do tej pory brakowało Wam doby. Wiem, że ze względu na zagrożenie wirusem, kryzys gospodarczy i ograniczenia związane z izolacją czujemy się niepewnie, targają nami różne emocje. To odbiera energię do działania, a gdy dołożymy do tego bombardujące nas zewsząd influencerki, które uczą się języków, rozkręcają firmy i ćwiczą 5 godzin dziennie – jeszcze łatwiej o doła i poczucie winy związane z “nicnierobieniem” podczas kwarantanny.

Daj sobie spokój – postaw na zdrowy rozsądek

Zanim przejdziesz do dalszej części tego tekstu, zacznij od najprostszej rzeczy – zapytaj siebie, czego potrzebujesz. Przeskanuj swoje ciało, sprawdź stan psychiki, posłuchaj swoich emocji. Zmuszanie się do czegokolwiek w sytuacji, gdy nie czujemy się najlepiej, tylko pogarsza nasz stan. Jeśli chcesz wykorzystać część lub większość kwarantanny na odpoczynek – masz do tego pełne prawo i zachęcam, aby z niego skorzystać.

To też dobry moment, aby właśnie pochylić się nad swoim dotychczasowym życiem, poświęcić czas na refleksję, przyjrzeć się nawykom i dowiedzieć się, co tak naprawdę nam odpowiada, a co nie. I nie chodzi mi o to, aby teraz intensywnie nad tym pracować i wprowadzać zmiany. Samo przemyślenie pewnych kwestii, być może spisanie pewnych przemyśleń czy planów (albo i nie) pozwoli nam naprawdę dużo zyskać dzięki nowej perspektywie. Ważne, aby nie robić nic na siłę – tylko wejść w głąb siebie, wsłuchać się w to, co tam się dzieje i postępować w zgodzie z tym, co podpowiada nam ciało i umysł.

Kwarantanna – co robię siedząc w domu?

Oto moje sposoby na spędzanie czasu w trakcie lockdownu – totalnie na luzie. Wybieram to, co mi w danej chwili odpowiada, nie zmuszam się do niczego i działam w swoim tempie. Być może coś Was tutaj zainspiruje, a być może nie. Szukajcie własnej drogi i róbcie tylko to, na co realnie macie ochotę. Ja obecnie nie czuję się niesamowicie produktywna, ale nie mam też wrażenia, że nie robię zupełnie nic. I taki stan rzeczy mi odpowiada. Lecimy z tym!

Rozwój Instagrama

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem ogarnięcia mojego profilu na Instagramie. Chciałam zacząć budować tam społeczność, ujednolicić siatkę zdjęć i zacząć tworzyć mikroblogi w opisach pod zdjęciami. W końcu się za to wzięłam – zarchiwizowałam dotychczasowe zdjęcia, ogarnęłam obróbkę w jednolitym stylu i zaczęłam wdrażać w życie jakąkolwiek strategię. Bardzo pomógł mi ebook Aśki Rzeźnik “Instagram bez tajemnic”, który kupiłam w przedsprzedaży.

Teraz nad każdym zdjęciem pracuję – obrabiam w odpowiedni sposób, tworzę długi opis na konkretny temat, dobieram hashtagi. Staram się dodawać również więcej stories. Zrobiłam relację “O mnie” i dodałam okładki do innych wyróżnionych zbiorów. Widzę efekty, bo statystyki rosną, pojawiają się komentarze i lajki. Warto poświęcić na to czas – i to wcale nie aż tyle, ile mi się wydawało

Dodatkowo pracuję oczywiście nad regularnym publikowaniem na blogu – jeden tekst na tydzień!

Nadrabianie zaległych książek

Uwielbiam czytać, ale wcześniej miałam na to zdecydowanie mniej czasu. Teraz kiedy nawet oglądanie Netflixa już mi się znudziło, nadrabiam zaległe pozycje. W mojej biblioteczce są książki, które kupiłam nawet 2 czy 3 lata temu! Również powieści, które czytam naprawdę rzadko.

W końcu mogę poświęcić czas na lekturę i widzę, jak moja lista książek, które planowałam przeczytać, powoli się kurczy. Okazuje się, że mam kilka naprawdę świetnych wydawnictw – no cóż, musiały poczekać na swoją kolej. Mam nadzieję, że uda mi się wygrzebać z książek papierowych do końca kwarantanny. Tych mam relatywnie mało, dużo więcej znajduje się na moim czytniku, w aplikacji Legimi. Ale te przynajmniej nie kurzą się na półce. Plan jest taki, aby każdą kolejną książkę kupować tylko w wersji elektronicznej. Na czytniku czyta mi się szybciej i wygodniej, a ponadto jest to tańsze i bardziej ekologiczne rozwiązanie.

Dbanie o siebie

I nie mówię tu o morderczych treningach i codziennym peelingu twarzy. Kupiłam rower stacjonarny i jeżdżę na nim prawie codziennie. Czasem uprawiam jogę lub inną aktywność, na którą mam ochotę. Tęsknię za siłownią, ale korzystam z tego, aby teraz odpoczywać.

O urodę też dbam więcej niż zazwyczaj, ale staram się nie poddawać skóry inwazyjnym zabiegom. Do niedawna robiłam regularnie peeling kwasowy z The Ordinary, ale już go odstawiłam. Teraz preferuję nawilżające maseczki. Dbam także o ciało – co jakiś czas szczotkuję je na sucho. Często olejuję włosy, wdrożyłam metodę mycia OMO, robię peeling skóry głowy raz na tydzień i wcieram coś na porost przed snem – to tak w kwestii pielęgnacji włosów, która zajmuje mnie najbardziej. Ma to związek z faktem, iż zapuszczam włosy i schodzę ze zniszczonych rozjaśnianiem kosmyków. Pierwsze co planuję po kwarantannie to wizyta u fryzjera, aby podciąć końcówki.

Kwarantanna - moje sposby

Planowanie i wyznaczanie celów

Postanowiłam zacząć zapisywać, co chciałabym osiągnąć w przeciągu kolejnego miesiąca i kwartału. Nie są to jakieś szalone plany, ale to, co mogę zrobić w domu – ile wpisów wrzucić na bloga, jakie książki przeczytać, co ogarnąć. Wrzucam sobie również w ten plan luźne założenia odnośnie aktywności fizycznej, ale bez większej spiny.

Planowanie pozwala mi skupić się na tym, co chciałabym osiągnąć w danym przedziale czasowym. Mając to na piśmie, mój mózg ciągle sobie o tym przypomina, a co za tym idzie – dąży do odhaczenia każdego podpunktu na liście. Pamiętajcie, że nic na siłę. Jeśli nie czujecie klimatu wyznaczania sobie teraz celów, olejcie to. Możecie też zrobić tak jak ja i podejść do tego bardzo na luzie

Zakup wiecznie odkładanych rzeczy

Jeżeli pracujecie i zarabiacie tak, jak do tej pory, może się okazać, że macie teraz trochę więcej pieniędzy, bo nie wydajecie na dotychczasowe rozrywki. U mnie odpadły wydatki na paznokcie, rzęsy, wyjścia na miasto, treningi pole dance, siłownię czy benzynę. 

Dlatego postanowiłam przeznaczyć je na to, co do tej pory czekało na swoją kolej – kupiłam wspomniany już rower stacjonarny, nowe słuchawki, interesujące mnie ebooki i planuję jeszcze kilka inwestycji w przestrzeń domową. Organizuję wydatki tak, aby te pieniądze przeznaczyć na coś, co jest mi potrzebne. Wiem, mogłabym je też zaoszczędzić, ale za dużo rzeczy się nazbierało. Być może czas kwarantanny będzie idealny, aby przyjrzeć się swoim finansom? Ogarnięcie budżetu, stworzenie planu oszczędzania czy właśnie zakup rzeczy, które wciąż odkładaliśmy na potem – to tylko niektóre z moich propozycji. Tylko, jeżeli macie na to siły i ochotę!

Testowanie

Ostatnio postanowiliśmy z moim chłopakiem wypróbować Amazon Prime, żeby obejrzeć serial, który był dostępny tylko tam. Prawdopodobnie nie zdecydowalibyśmy się na to, bo w normalnych okolicznościach Netflix (i czasem HBO GO) był wystarczający dla naszych serialowo-filmowych potrzeb.

Jeśli masz ochotę, wykorzystaj nadmiar czasu związany z izolacją po to, aby spróbować kilku nowych rzeczy. Nowa metoda pielęgnacji włosów? Serial, na który nigdy wcześniej byście się nie zdecydowali? Lektura książki “nie do końca w Twoim typie”? Możliwości jest dużo – internet daje nam mnóstwo inspiracji i wiedzy na różne tematy. Może znajdziesz nowe hobby albo wdrożysz w życie pomysł, który kiedyś nie wpadłby Ci nawet do głowy? Ja mam zamiar poczytać więcej o Ajurwedzie. Stosuję też mnóstwo nowych patentów na dbanie o włosy (OMO, siemię lniane, mąka ziemniaczana). Czasem zamawiamy coś z knajpy, w której nigdy nie byliśmy – mimo że w normalnych okolicznościach wolałabym tam najpierw pójść i zobaczyć, jak wygląda jej wnętrze. Spróbuj czegoś nowego, jeśli tylko czujesz, że może to być ciekawe doświadczenie.

Wniosek? Rób dokładnie to, na co masz ochotę!

Nie chodzi o to, aby kwarantanna była czasem produktywnym. Ale może być naprawdę przyjemna, ciekawa, inspirująca i motywująca. Z pewnością wiele osób rozkręci swoje biznesy, stworzy blogi czy kanały na YouTube, zacznie więcej czasu poświęcać rozkręcaniu swojego Instagrama. Możesz być jedną z nich, ale rób to po swojemu. Nie pracuj 15 godzin na dobę, jeśli tego nie czujesz. Małe zmiany i kroki też dadzą efekty, a jednocześnie znajdziesz czas na odpoczynek.

Co jeszcze może się stać, gdy będziesz działać w zgodzie ze sobą? Być może lepiej zadbasz o swoje odżywianie i ruch, a co za tym idzie – poprawisz stan swojego zdrowia. Może wreszcie odpoczniesz od stresów codzienności i poczujesz niebywałą ulgę. Może obejrzysz albo przeczytasz coś, co odmieni Twoje życie. A może odkryjesz nowe smaki w kuchni? Wszystko się może zdarzyć. Możliwości jest tak wiele – i każda jest dobra. Twoim największym osiągnięciem podczas kwarantanny może być to, że w końcu masz święty spokój.

A jaki jest Twój pomysł na spędzanie czasu w domu podczas pandemii? Nie ma złych odpowiedzi! Zapraszam do wymiany myśli w komentarzach

Wpadnij na mój Instagram:

polecane posty

Leave a Reply