Kręcone włosy

Mam kręcone włosy! Jak to się stało?

Mam 30 lat i zawsze wydawało mi się, że moje włosy to smętne, połamane nie wiadomo co. Ani to proste, ani kręcone. Nie potrafią wyglądać dobrze bez wsparcia prostownicy. Na deszczu zmieniają się w spuszoną kupkę siana. No… Szkoda, że tyle czasu zajęło mi dojście do wniosku, że żyłam w błędzie.

Nie obwiniam się za to – kiedy włosomaniaczki zaczęły wieść prym w blogosferze, mało kto mówił o wydobywaniu skrętu. Nie wiedziałam, że moje włosy wymagają specjalnego traktowania. Ba, nie sądziłam, że one w ogóle mają jakiś potencjał. Patrzyłam z zazdrością na zdjęcia dziewczyn z pięknymi, lśniącymi włosami. Albo na koleżanki, których włosy zawsze wyglądały bosko, niezależnie co z nimi robiły.

Jak to mówią – lepiej późno niż wcale. Teraz już wiem, że moje włosy są kręcone. Ale zacznijmy od początku.

Dlaczego dopiero teraz doszłam do tego, że mam kręcone włosy?

Myślę, że głównie dlatego, że nie były takie, gdy byłam dzieckiem. Jedna połowa mojej rodziny ma kręcioły, ale ja od małego miałam włosy proste jak druty. Nie wiem, w którym momencie życia stwierdziły, że jednak nie chcą tak wyglądać, ale podejrzewam, że moje ingerencje miały tutaj spore znaczenie.

Od gimnazjum się farbowałam – najpierw były to nieśmiałe pasemka, potem eksperymenty z rudościami. Na studiach miałam epizod zapuszczania naturalnych włosów w celu oddania ich na fundację Rak&Roll. Mimo że włosy były długie i odzyskały kolor z dzieciństwa, to daleko im było do prostych. Były masakrycznie spuszone i wywijały się na wszystkie strony.

Gdy już ścięłam włosy na fundację, postanowiłam dać czadu. Rozjaśnianie, wszystkie kolory tęczy na głowie i moja wieloletnia przyjaciółka prostownica sprawiły, że czupryna była w tragicznym stanie. Nie muszę chyba mówić, że pielęgnacja pozostawiała wtedy wiele do życzenia. Bez wsparcia moja fryzura była kompletnie bezkształtna, włosy były szorstkie i suche. W końcu jednak trafiłam na temat wydobywania skrętu.

Przebudzenie Curly Girl

Od jakiegoś czasu w sieci trafiałam na posty dotyczące kręconych włosów. Cały czas jednak uparcie wierzyłam, że mnie to nie dotyczy. Nie zagłębiałam się w włosomaniactwo dla kręconowłosych, bo wydawało mi się to jeszcze bardziej skomplikowane niż dbanie o zwykłe, proste włosy. Co jakiś czas wracałam do olejowania i nakładałam na głowę różne specyfiki. Pomagało na chwilę.

Zaczęło mnie jednak wkurzać to, że nie mogę wyjść z domu bez pieczołowitego układania włosów. Potem pandemia sprawiła, że przez większość czasu nie robiłam z nimi nic – i wyglądały naprawdę nieciekawie. Wyjazd na wakacje również spędziłam, chodząc z czymś, co przypominało stóg siana. Chciałam, by moje włosy wyglądały dobrze niezależnie od okoliczności!

Znowu trafiłam na informacje odnośnie wydobywania skrętu. Dowiedziałam się, że włosy spuszone, bez formy – czyli takie jak moje – to bardzo często po prostu włosy kręcone niewłaściwie traktowane przez swoją właścicielkę. To mógł być strzał w dziesiątkę, ale musiałam to sprawdzić.

Początki czyli dużo kosmetyków i średnie efekty

Trafiłam na Zakręcovnię, która na YouTube i Instagramie uświadamia dziewczyny, jak dbać o loki. Okazało się, że Emilia sprzedaje gotowe plany dla osób, które chcą zacząć świadomą pielęgnację. To było coś dla mnie! Zwłaszcza że były tam również plany z kosmetykami cruelty free – i choć nie wszystkie marki w nich zawarte są potwierdzone przez Stowarzyszenie Kosmetyki Bez Okrucieństwa, to większość była, a to mega dużo ułatwiało.

Kupiłam te plany (do średnio i wysokoporów), bo ogarnięcie, który kosmetyk jest proteinowy, który emolientowy i co to jest maska PEH było dla mnie czarną magią. To było chwilę przed premierą OnlyBio Hair Balance oraz przed zweryfikowaniem Anwen jako cruelty free – a obie te marki mają oznaczenia i tłumaczą na opakowaniach, o co chodzi. Z planu nauczyłam się też, jak oczyszczać włosy i czego wtedy używać, a potem poszło z górki. Zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat potrzeb włosów i coraz częściej sama ogarniałam pielęgnację. Jednak pierwsze dwa miesiące przetrwałam tylko dlatego, że ktoś prowadził mnie za rękę.

A wierzcie mi, nie było różowo. Zużywałam stare kosmetyki i kupowałam nowe. Przez pierwsze tygodnie było średnio… Sianko na głowie, nadal brak formy, ale zaczęłam zauważać lekkie falowanie – zwiastun czegoś nowego. Prostownica poszła w odstawkę. Z dnia na dzień moje włosy odżywały. Zaczęły być miękkie, lekkie i błyszczące. Coraz więcej good hair days i okazało się, że to nie są takie leciutkie fale. Ten skręt jest naprawdę konkretny!

Kręcone włosy - moja droga
1. Moje włosy w 2016 roku przed oddaniem na fundację | 2. W sierpniu 2020, przed wydobywaniem skrętu | 3. Po około 2 miesiącach z gotowym planem pielęgnacji

W takim razie co muszę zrobić, żeby wydobyć skręt?

Przede wszystkim – zacznij od świadomej pielęgnacji. Obojętnie czy masz włosy proste, falowane, kręcone czy coś pomiędzy. Można odpowiednio o nie zadbać, nawet jeśli są farbowane lub rozjaśniane. Dopiero wtedy, gdy dasz im to, czego potrzebują – one odwdzięczą się świetnym wyglądem.

Aha, żeby nie było – to nie stanie się od razu. Musisz wykonać kilka prób, popełnić trochę błędów i zobaczyć na własne oczy, kiedy Twoje włosy wyglądają najlepiej. Ja wciąż się tego uczę.

Z drugiej strony, gdy już nabierzesz wprawy, ogarnianie równowagi PEH (proteiny, emolietny, humektanty) nie stanowi aż takiego wyzwania. W sieci jest pełno materiałów na ten temat – blogi, grupy na Fejsie, profile na Insta, filmy na YouTube, a nawet TikToki tłumaczące, jak czytać składy i czego szukać w kosmetykach.

Kolejna rzecz to stylizacja. Jeśli podejrzewasz, że Twoje włosy są kręcone lub chcesz to sprawdzić – poczytaj lub pooglądaj filmiki o stylizacji. Ugniatanie włosów, plopping, odpowiednie suszenie, narzędzia do stylizacji – jest tego dużo, ale zdradzę Ci sekret. W większości przypadków, jeżeli masz loki, to samo ugniatanie “przypomni” Twoim włosom o skręcie i tak naprawdę to jest podstawa.

Pozostałe techniki pozwalają ten skręt podbić i sprawić, że będzie jeszcze lepszy. W tej chwili mogę ugniatać włosy przez 20 sekund – a i tak będą się kręcić! To znak, że taka jest ich natura. Jednak prostowanie ich przez większość mojego życia sprawia, że samo wysuszenie nie jest jeszcze wystarczające. Warto też pamiętać o tym, że każdy włos jest inny – jeden będzie się kręcił za wszelką cenę, inny potrzebuje trochę uwagi.

Jeśli chcesz wiedzieć, jakich kosmetyków używam i w jaki sposób stylizuję włosy – daj znać w komentarzach Chętnie przygotuję więcej wpisów na ten temat!

Dlaczego włosy są dla mnie tak ważne?

To, co mam na głowie to część mojej osoby, a ja po prostu lubię mieć estetyczną fryzurę. Są ludzie, dla których nie ma to znaczenia – i to jest okej! Dla mnie na przykład makijaż jest kompletnie zbędny, a ja jestem zbyt leniwa, żeby go robić – mimo że moja cera nie zawsze wygląda idealnie.

Ładne i zadbane włosy dodają mi pewności siebie i sprawiają, że się uśmiecham, patrząc w lustro. Teraz kiedy są też zdrowe i błyszczące, są moją dumą. Nigdy nie słyszałam tylu komplementów na ich temat – nawet Pani sprzedawczyni w Hebe pochwaliła moje loki, co zrobiło mi dzień. Wiem, że ważniejsze jest to, jakimi ludźmi jesteśmy – ale jak masz kochać siebie, jeżeli nie czujesz się dobrze ze sobą?

Te pozytywne emocje możesz potem przekazać dalej. Już kilka osób z mojego otoczenia pytało mnie o radę w sprawie dbania o włosy lub materiały odnośnie wydobywania skrętu. Ja chętnie im pomagam, a na efekty i radość tych osób aż miło popatrzeć!

Czy dbanie o włosy może być rozwijające?

Oczywiście! Zawsze, gdy uczymy się czegoś nowego i dowiadujemy się różnych rzeczy – rozwijamy się. To rozszerza nasz światopogląd. W tym wypadku nie tylko poznajemy lepiej siebie. Zaczynamy także rozumieć, jak działa przemysł kosmetyczny, który nie zawsze gra z nami uczciwie. Nasze włosy przestają być dla nas niezrozumiałym tworem. Jesteśmy w stanie z dystansem spojrzeć na popełniane kiedyś błędy pielęgnacyjne i podejmować bardziej świadome decyzje.

Nie oznacza to, że każdy teraz powinien dbać o włosy. Ale jeżeli zainteresuje Cię ten temat – nie bój się go zgłębiać. Nie ma w tym nic nieambitnego czy dziwnego. Nie daj sobie wmówić, że to nie ma żadnej wartości

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej o moich włosowych perypetiach, poznać moje ulubione kosmetyki cruelty free do włosów lub interesuje Cię jakieś inne zagadnienie z tej dziedziny – daj znać w komentarzu, a na pewno przygotuję post na ten temat Napisz co sądzisz, a jeśli masz jakieś przemyślenia na temat włosomaniactwa – podziel się nimi

Do następnego, paaa! :*

Udostępnij ten wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zajrzyj na mojego Instagrama, gdzie również komentuję rzeczywistość: