wJedzenie

Jedzenie to nie grzech!

Jedzenie to nie grzech

W wielu miejscach związanych z “fit światem” jedzenie, które nie odpowiada kanonom bycia zdrowym czy niskokalorycznym nazywa się “grzechem” czy jakimś innym pejoratywnym określeniem. To prosta droga do zaburzeń odżywiania i niskiego poczucia własnej wartości.

Robią to nawet trenerki czy dietetyczki, które lubię i szanuję. Pytają swoje podopieczne – to co, był jakiś grzech w ten weekend? A ich podopieczne pytają – mogę oszukać w tym tygodniu? Mogę zrobić cheat day? Mam rocznicę, panieński czy inną okazję, a tam będzie JEDZENIE. Takie normalne, prawdziwe – ale niezgodne z dietą.

Mam ogromny problem z taką retoryką wobec odżywiania.

Dlaczego nie dogadujemy się z jedzeniem?

Najpierw należałoby spojrzeć na kilka zagadnień dotyczących zdrowia, jedzenia i ogólnego dbania o ludzkie ciało w XXI wieku.

Z jednej strony mamy rosnący problem otyłości i nadwagi dotykający coraz więcej osób, w tym również dzieci. Ich przyczyną mogą być różnego rodzaju problemy, których rezultatem może być “zajadanie” stresu i inne kompulsywne zachowania. Do tego wszechobecny cukier, tłuszcze trans i inne niezdrowe składniki, które producenci na potęgę ładują w nasze pożywienie, a my to potem zjadamy. Bez świadomości, jakim syfem się karmimy i jak źle wpływa to na nasze ciała. Połączmy to z brakiem edukacji, wszechobecnymi reklamami wpływającymi na świadomość człowieka oraz ułatwionym dostępem do taniego, przetworzonego jedzenia. Przyczyn problemów z wagą może być naprawdę wiele.

Drugą kwestią są zaburzenia odżywiania, które występują coraz częściej i dotyczą osób w każdym rozmiarze. Trudności z zaakceptowaniem własnego ciała oraz wynikające z tego toksyczne relacje z jedzeniem to wynik nierealnych kanonów piękna lansowanych od lat przez wszechobecną popkulturę.

Ciało już nie może być “normalne”, tak po prostu. Nie może być nasze, takie, jakim je natura stworzyła. Musi być idealne, szczupłe i jędrne. Brzuch musi być płaski, a pośladki wydatne. Nieważne, że każda z nas ma inny typ sylwetki, inną budowę. Każda z nas jest po prostu inna.

Dlatego trzeba mówić o tym, że…

Jedzenie to nie grzech!

Wynikiem kultu szczupłego ciała jest oczywiście wysyp diet, środków na odchudzanie, morderczych planów treningowych i cudownych porad, jak pozbyć się “zbędnego”, “niechcianego”, “szpecącego” tłuszczyku.

I tutaj jedna uwaga. Sama jestem zwolenniczką zdrowego odżywiania oraz aktywności fizycznej. To prosta droga do dobrego samopoczucia i długowieczności. Czego nie toleruję i nigdy nie zaakceptuję to chore podejście do tematu, które bardzo często możemy zaobserwować na blogach, Facebooku czy Instagramie.

Już samo słowo “grzech” ma niezwykle negatywne konotacje. To, co mówimy, ma ogromną moc. Gdyby tak nie było, nikt nie potrzebowałby terapii z powodu tego, co usłyszał w dzieciństwie od rówieśników, nauczycieli czy rodziny. Powtarzany wielokrotnie wzorzec utrwala się w naszym umyśle na tyle mocno, że trzeba sporo czasu, aby go zmienić lub zlikwidować.

Mówienie o jedzeniu jako o “grzechu”, czymś negatywnym wywołuje poczucie winy i wyrzuty sumienia. Stąd już bardzo niedaleko do niskiego poczucia własnej wartości i braku akceptacji własnego ciała. Skutki mogą być niezwykle niszczycielskie dla wielu osób. Ciągłe odchudzanie się, katowanie ciała intensywnymi ćwiczeniami ponad siły, kompulsywne zachowania, depresja czy negatywne relacje z jedzeniem to tylko niektóre z nich.

Wiem, że trenerki, dietetyczki i inne osoby z “fit świata” chcą dobrze. Wierzą, że robią dobrze. Jednak człowiek poza ciałem ma także umysł, psychikę. Wiedza w tym zakresie powinna być obowiązkowa dla każdego, kto wykonuje taki zawód. Bo dieta, odchudzanie, dbanie o swoje ciało i zdrowie nie dotyczą tylko wyglądu. Na organizm ludzki należy patrzeć holistycznie i zamiast wprowadzać drastyczne zmiany, lepiej kształtować zdrowe nawyki.

Jedz intuicyjnie

Uzdrawiaj swoją relację z jedzeniem

Nie myśl o pożywieniu jako o czymś złym. Jeżeli jedzenie pizzy czy chipsów sprawia Ci przyjemność – możesz po prostu je jeść (a nie “pozwalać sobie” na nie czy raz na jakiś czas “zgrzeszyć”). Najważniejszy jest umiar. Nawet pracując nad własnym ciałem – chcąc odzyskać zdrową wagę czy wzmocnić mięśnie – możesz jeść to, na co tylko masz ochotę.

Słuchaj swojego ciała i tego, co Ci mówi. Nie narzucaj sobie restrykcji – w końcu “zakazany owoc smakuje najlepiej”. Rezultat ograniczania jakiejkolwiek grupy produktów będzie taki, że zaczniesz obsesyjnie o nich myśleć. Mając wolny wybór i świadomość tego, że możesz zjeść wszystko, na co masz ochotę – często sięgniesz po zdrową przekąskę albo zjesz mniej niezdrowego jedzenia. Dlaczego tak się dzieje? Bo jeżeli coś jest niedozwolone, najadasz się na zapas, żeby potem za tym nie tęsknić. A przynajmniej tak Ci się wydaje, bo niestety ten mechanizm kompletnie nie działa.

Weź pod uwagę przede wszystkim swoje zdrowie. Zamiast diety wybierz zdrowe odżywianie. Wykształć pozytywne nawyki na co dzień, aby częściej sięgać po odżywcze i nieprzetworzone jedzenie. Nigdy nie miej wyrzutów sumienia, bo zjadłaś lody albo czekoladę. To prosta droga do umartwiania się i bycia nieszczęśliwym. I nawet mając płaski brzuch i noszą rozmiar S wciąż będziesz niezadowolona, patrząc w lustro.

Znajdź wsparcie

Jeżeli wiesz, że już wpadłaś w pułapkę niezdrowej relacji z jedzeniem albo czujesz się źle, gdy na Twoim talerzu znajdzie się coś, co nie jest zgodne z zasadą bycia “fit” – poszukaj pomocy.

Terapia w zaburzeniach odżywiania to konieczność, ale można się na nią zgłosić także wtedy, gdy chcemy uleczyć swoje poczucie własnej wartości, postrzeganie ciała czy kompulsywne zachowania wobec jedzenia.

Zamiast obserwować fit laski w mediach społecznościowych, znajdź konta ciałopozytwynych osób, które walczą z kulturą diet i fałszywymi, nienaturalnymi kanonami piękna. Albo znajdź takie trenerki i dietetyczki, które mają zdrowe podejście i nie nazywają kostki czekolady “grzechem”. Zmiana komunikatów, które docierają do Ciebie każdego dnia, pozwoli na nowo ukierunkować Twój sposób myślenia. Unikniesz frustracji i negatywnych emocji na rzecz racjonalnego postrzegania swojego ciała oraz tego, co jesz.

Konta, które ja polecam:

  • Jedzenie intuicyjne – o zdrowym, nieobsesyjnym podejściu do jedzenia. Bez diet, detoksów i wyrzeczeń.
  • Piękno bez granic – oraz konto na Instagramie Antydieta. Obalanie mitów i obnażanie przemysłu dietetycznego oraz kultury odchudzania.
  • Healthy Omnomnom – proste, zdrowe, wegańskie przepisy. Dietetyczka ze zdrowym podejściem do diet.
  • Lifemanagerka – zdrowie, aktywność fizyczna, jedzenie w rytmie slow.
  • Codziennie Fit – mam wrażenie, że jedyna trenerka w polskiej blogosferze, która nie ma obsesji pokazywania swojego wysportowanego ciała. Często też podkreśla swoje normalne podejście do zdrowego odżywiania.

I przede wszystkim – ciesz się życiem!

Masz je w końcu tylko jedno. Szkoda by było je zmarnować na odmawianie sobie przepysznego makaronu, który ugotowała dla Ciebie bliska osoba. Jedzenie, oprócz wartości odżywczych, to również źródło ogromnej przyjemności. Jedz smaczne jedzenie dobrej jakości w odpowiednich ilościach, a będziesz zdrowa, silna, piękna i szczęśliwa

Jakie są Wasze przemyślenia na ten temat? Czy uważacie, że jedzenie bywa grzechem? A może jecie wszystko, na co macie ochotę? Czy diety i obsesja na punkcie szczupłego ciała były kiedyś źródłem negatywnych emocji w Waszym życiu? Zapraszam do wymiany myśli na ten temat w komentarzach!

polecane posty

Leave a Reply