Empatia to dar, ale czasem też przekleństwo.

Empatia – jak sobie z nią radzić?

Zaczynając research do tego tekstu, sprawdziłam jakie hasła związane z empatią najczęściej wpisujemy w wyszukiwarkę Google. Sporo z nich dotyczyło tego, czym ona właściwie jest oraz… jak się jej nauczyć. Jest do dla mnie o tyle zastanawiające, że zazwyczaj ludzie nieobdarzeni tym darem raczej się nad tym głębiej zastanawiają. To my, osoby o bardzo wysokiej wrażliwości, głowimy się jak żyć w dzisiejszym świecie i nie zwariować. I pewnie czasami chętnie oddalibyśmy choć trochę empatii tym poszukującym.

Często powtarzam, że wysoki poziom empatii to dar i przekleństwo w jednym. Gdyby większość ludzi była obdarzona silną empatią, byłaby dla naszego gatunku jakaś nadzieja. Jednak w obecnej rzeczywistości osoby posiadające mocno rozwiniętą wrażliwość po prostu cierpią. Ciężko im się pogodzić z tym, jak wygląda i funkcjonuje świat. Nie oznacza to jednak, że trzeba się poddać i być skazanym na wiecznego doła. Jako osoba, która sama ma z tym wszystkim problem, chcę Ci podrzucić kilka wskazówek, jak to ogarnąć i co może z tego dobrego wyniknąć.

Kim jest człowiek empatyczny?

Według Wikipedii:

Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).

Jak widzisz, nawet nazwa wzięła się od słowa, które nie zwiastuje nic dobrego. W dzisiejszym świecie empatia też nie jest uważana za cechę pożądaną i wartą pielęgnowania w sobie. Osoby wrażliwe na krzywdę innych są uważane za słabe, przewrażliwione i skazane na porażkę. Głównie dlatego, że zamiast rozpychać się łokciami, pochylają się nad innymi istotami.

Istnieje wiele rodzajów empatii. Poziom jej nasilenia też bywa różny. Niektórzy ludzie nie odczuwają jej wcale, inni aż nadto. Większość plasuje się gdzieś pośrodku. To sprawia, że nie odwracają wzroku od każdej krzywdy, ale też nie czują potrzeby, żeby wszystkim pomagać. Nie są też wiecznie zasmuceni tym, co się wokół nich dzieje.

Świat mnie dobija…

Zastanów się, czy któreś z tych zdań dotyczy właśnie Ciebie:

  • Często czujesz przejmujący smutek lub złość wywołany sytuacją na świecie – wojnami, katastrofą klimatyczną, głodem, biedą, itp.
  • Uważasz, że ludzie są po prostu źli i dołuje Cię to.
  • Reagujesz bardzo emocjonalnie na krzywdę innych istot.
  • Masz poczucie, że nie ma dla nas nadziei.
  • Spodziewasz się, że życie będzie tylko gorsze lub nawet, że wkrótce czeka nas zagłada.

I tak dalej, i tak dalej… Sporo ludzi w obecnych czasach mierzy się z tego typu myślami. Osoby empatyczne odczuwają je ze zdwojoną siłą, gdyż są narażone na nadmiar bodźców jak nigdy wcześniej. Jak żyć, gdy zewsząd bombardują Cię newsy na temat kataklizmów i konfliktów zbrojnych, znajomi na Fejsie co rusz udostępniają historie maltretowanych zwierząt i chorych dzieci, a Twoje ulubione konta na Instagramie każdego dnia dyskutują o tym, jak beznadziejne jest życie w kapitalizmie i patriarchacie?

Jeżeli jesteś jak ja, to Twoje myśli non stop zaprzątają rozkminy na temat tego, jak bardzo jest do dupy. Z jednej strony chcesz pomóc, z drugiej – już powoli nie dajesz rady. A przecież chcemy wykorzystywać swój dar empatii w słusznym celu i sprawiać, że świat będzie choć odrobinę lepszy.

Zacznij od początku, a będzie Ci dużo łatwiej.

Pomóż najpierw sobie, empatyczny stworze!

Nie da się działać na rzecz innych, jeżeli sami nie radzimy sobie ze swoimi emocjami. Mocno rozwinięta empatia potrafi być naprawdę przytłaczająca. Trzeba nauczyć się sobie z nią radzić – bo oczywiście nie mamy zamiaru się jej pozbywać ani jej zagłuszać. Ja ze swojej strony polecam przede wszystkim terapię. Niedługo na blogu pojawi się wpis związany z moimi doświadczeniami. Już teraz jednak mogę powiedzieć, że jednym z tematów przewijających się podczas moich sesji jest właśnie nadwrażliwość na otaczający mnie świat.

Spotkania z terapeutą nie są tylko dla osób, które mają poważne życiowe traumy na koncie lub zaburzenia natury psychicznej. To również sposób na lepsze radzenie sobie z trudnościami dnia codziennego, odzyskanie pewności siebie i przepracowanie niektórych sytuacji. U mnie właśnie tak to wygląda. Podczas terapii odkrywam siebie i uczę się, jakie mechanizmy wywołują we mnie konkretne reakcje. Mogę również zreflektować się nad momentami z przeszłości, w których zadziało się coś nie tak, jak bym chciała i zacząć robić to lepiej. Naprawdę polecam!

Spróbuj się odciąć

Druga wskazówka, a jakże, to już konkretna porada, którą otrzymałam od mojej terapeutki. Mianowicie – odetnij się od ciągłego, nieustannego strumienia negatywnych i obciążających informacji. Nie chodzi tutaj o to, aby zamknąć się na świat i nie wiedzieć nic – zresztą, nie jest to możliwe. Zawsze prędzej czy później dowiesz się o najważniejszych wydarzeniach, zazwyczaj od znajomych i rodziny albo przypadkiem. Ogranicz jednak na maksa konsumowanie tych treści z własnej woli. Ja od lat nie mam telewizji w domu, nie słucham też radia, ale ze względu na swoje zainteresowanie kwestiami społecznymi i politycznymi obserwowałam na Insta bardzo dużo kont aktywistycznych czy po prostu zaangażowanych w te tematy.

Niestety, nawet jeżeli wspierasz działalność tych osób, czasami lepiej się rozstać – przynajmniej na jakiś czas. Zrobisz przysługę swojemu zdrowiu psychicznemu i wyciszysz empatyczny umysł zmęczony nadmiarem nieszczęść wylewających się na niego dosłownie zewsząd. I nie mów sobie, że odłączając się od tego strumienia informacji, robisz coś złego. Że nie jesteś na bieżąco albo coś Cię omija. Jedna osoba nie może udźwignąć wszystkich ciężarów, które istnieją na tym świecie.

Empatia – wykorzystaj ją w odpowiedni sposób

Zastanów się, jaki rodzaj działania przynosi Ci satysfakcję i nie obciąża nadmiernie Twojej psychiki. Praca aktywistyczna w terenie nie jest dla każdego. Dla przykładu, brałam czynny udział w Strajkach Kobiet, ale nie stałam w pierwszym rzędzie, gdzie mogłam dostać po oczach gazem od policji – po prostu się bałam. To było zbyt dużo dla mojego zdrowia psychicznego i poczucia bezpieczeństwa. Ale oprócz chodzenia w marszach i skandowania haseł, robiłam coś jeszcze. Mówiłam o tym, co się dzieje i wysyłałam swoje przemyślenia dalej w świat.

Edukowanie, inspirowanie, motywowanie do działania, informowanie o tym co się dzieje, jest bardzo ważne. Zwłaszcza w świecie, gdzie szum informacyjny jest ogromny, ilość fake newsów zatrważająca, a znieczulica często przechodzi ludzkie pojęcie. Ja używam swoich platform – czyli bloga i Instagrama – żeby wypowiadać się na ważne tematy, pomagać moim odbiorcom zrozumieć pewne zagadnienia i wspólnie poszerzać perspektywę. Zachęcam do interesowania się różnymi rzeczami, czytania na ten temat i rzucania wyzwania swoim poglądom. Nie boję się mówić głośno o zjawiskach, które wywołują we mnie złość, smutek czy frustrację. Chcę zarażać innych swoją empatią, aby wspólnie działać przeciwko problemom dzisiejszego świata.

Czy to coś w ogóle daje?

Powiem Ci szczerze, że zawsze mam ogromną satysfakcję, gdy dostaję pozytywne wiadomości od moich obserwatorów związanych z tą działalnością. Czasem są to podziękowania za mówienie o czymś ważnym, innym razem dowiaduję się, że dałam komuś nową perspektywę lub kopa motywacyjnego do wprowadzenia zmian. To wspaniałe! Jeżeli chociaż jedna osoba zainteresowała się czymś ważnym dzięki mojej działalności, to jest to dla mnie sukces.

Mówienie o ważnych sprawach, udostępnianie linków do źródeł, polecanie innych kont szerzej mówiących o konkretnych tematach czy dzielenie się swoimi przemyśleniami to według mnie idealna metoda działania dla osób obdarzonych empatią. Głównie dlatego, że czasem może ona nawet im nie pozwala obcować z jakimś zjawiskiem osobiście. Na przykład regularne wizyty w schronisku dla niektórych ludzi mogą być nie do przeskoczenia, ale wirtualne wsparcie często bywa równie ważne i pomocne. Przykładem niech będą zbiórki promowane przez influencerów, których rezultaty przechodziły najśmielsze oczekiwania!

🎶 Grosza daj pieskowi / kotkowi / komukolwiek 🎶

I tutaj przechodzimy do kolejnego punktu. Jest jeszcze jeden sposób na robienie czegoś dobrego bez nadwyrężania swojej empatycznej psychiki i jest to wsparcie finansowe odpowiednich organizacji. Oczywiście wszystko zależy od Twoich możliwości, ale nawet mała kwota się liczy. To najprostsza droga do tego, żeby komuś pomóc, ale nie mieć bezpośredniej styczności z cierpieniem.

Ja regularnie wspieram Stowarzyszenie Mali Bracia Ubogich, a ponadto wpłacam hajs na inne inicjatywy. Czasami na spontanie, gdy akurat trafię w sieci na coś, co mnie poruszy. Kiedyś z okazji urodzin dostałam od znajomych certyfikat opiekuna foki szarej z WWF i serio uważam, że to bardzo trafiony pomysł – możesz taki prezent sprawić sobie bez okazji.

Spróbuj znaleźć cel, który faktycznie jest dla Ciebie ważny i przelewaj tam co miesiąc taką kwotę, na jaką możesz sobie pozwolić. Już taki mały gest to coś dobrego dla innych, bo każda pomoc się liczy. Jako człowiek empatyczny z pewnością zdajesz sobie sprawę z tego, że nawet niewielka z Twojej perspektywy rzecz, dla kogoś innego może mieć kolosalne znaczenie.

Empatia – korzystaj z niej mądrze

Nie jest sztuką wypstrykać się z całej swojej energii emocjonalnej i psychicznej, aby za wszelką cenę ratować świat. Dużo lepiej jest dysponować swoją empatią w mądry sposób i dbać również o własny dobrostan – dobro każdego człowieka, również Twoje, jest tak samo ważne. Pozwól sobie czasem na odpoczynek i nie katuj się non stop negatywnymi informacjami.

Jeśli zastosujesz wskazówki z tego posta, z pewnością będzie Ci łatwiej żyć ze swoim wysokim poziomem empatii. Jesteś taką osobą? Podziel się w komentarzu innymi radami, dzięki którym dajesz radę w tym trudnym świecie. Pomagajmy sobie nawzajem

Powodzenia w ratowaniu świata!

Udostępnij ten wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zajrzyj na mojego Instagrama, gdzie również komentuję rzeczywistość: